Geoblog.pl    marianka    Podróże    W Krainie Dobrych Ludzi - Białoruś i Wileńszczyzna    Baranowicze i Białoruś
Zwiń mapę
2013
01
maj

Baranowicze i Białoruś

 
Białoruś
Białoruś, Baranowicze
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 1187 km
 
Ten wpis powstał z dedykacją dla Geminusa, który pytał się o dzisiejsze Baranowicze.
Mimo, że w Baranowiczach zabawiliśmy jedynie chwilkę, ot tyle, żeby przesiąść się z pociągu do pociągu, z dworca na dworzec, a miasto nie należy dziś do najciekawszych, sam wpis stanowi dobry pretekst, aby napisać kilka słów o współczesnej Białorusi.

*

Baranowicz nie da się ominąć. To sporych rozmiarów miasto szczyci się mianem węzła kolejowego, ma kilka ważnych dworców i położone jest w okolicy wszystkich sentymentalnych, kresowych szlaków.
Mimo to takiego sąsiedztwa samo miasto trudno zaliczyć do turystycznych atrakcji. Tak naprawdę powstało dopiero pod koniec XIX w., rozwijając się szybko korzystając z doskonałego położenia. Złote czasy podczas dwudziestolecia międzywojennego II RP, gdy miasto stało się ważnym centrum administracyjnym (jak grzyby po deszczu powstawały wtedy urzędy, świątynie, banki i centra handlowe) także nie sprawiły, że miasto zyskało niepowtarzalny klimat.

Nasze Baranowicze były zatopione w deszczu. Woda ściekała po burych ścianach kamienic, wypełnione po brzegi autobusy zatrzymywały się na przystankach starając się obryzgać jak najmniejszą liczbę czekających, a w smutnym centrum w wilgotnym powietrzu powoli roznosił się zapach kawy z otwieranej porannie jedynej chyba w okolicy kawiarni.
Gdy dostaliśmy się w okolice drugiego dworca, atmosfera miejska wyparowała. Oczekiwanie na pociąg w zimnej poczekalni skłoniło nas do rozmyślań o dzisiejszej Białorusi. I niech ten wpis, w zabieganych Baranowiczach, będzie dobrym pretekstem, aby przybliżyć obraz Białorusi, który został nam w głowach po tej wycieczce.

*

Przede wszystkim, była jedna wielka lekcja pokory. Wciąż od początku zadawaliśmy sobie pytanie: 'Czy musieliśmy tak daleko pojechać, żeby zrozumieć, że tu wcale nie jest tak bardzo inaczej czy gorzej?'. Może nieco biedniej niż u nas, ale różnica z pewnością nie jest większa niż w przypadku przekraczania granicy Niemcy-Polska.
Ludzie mają takie same smartfony, w butikach króluje ta sama moda co u nas, a półki sklepowe są zastawione tymi samymi 'dobrami'. Nawet monopol osławionej 'Bieła-koli', został już dawno przełamany importem kapitalistycznej Coca-Coli.

Co prawda, jest tu relatywnie drogo (ceny takie same jak w Polsce, a w niektórych przypadkach nawet wyższe przy zdecydowanie niższych zarobkach), ale nie przeszkadza to w tym, aby tłumy ludzi siedziały w dizajnerskich kawiarniach albo przy piwnych stolikach. A kolejka, którą zobaczyliśmy w jedynym w kraju McDonaldzie (paradoksalnie, mieszczącym się przy mińskim prospekcie Niepodległości, będącym jednym z najwybitniejszych dokonań socjalistycznej architektury) świadczyła sama za siebie.

Fakt, że rzeczywiście widać, iż wciąż trudno być tu prywaciarzem. Większość sklepów to dobrze znane nam spółdzielnie, co zresztą tyczy się także i gastronomii. Wcale nie taki dziwny tu widok, że w lokalu siedzi 5-6 zatrudnionych kelnerek oglądających zacięcie serial w telewizji, podczas gdy jedna z nich (dajmy na to, że najmłodsza) niechętnie obsługuje przybyłych gości. Taki PRL-owski relikt.

Inna sprawa, że ta zasada o powszechnej pracy i braku bezrobocia, mimo, iż straszliwie sztuczna, ma swoje dobre strony - jest tu bardzo czysto! Żadnych papierków, śmieci, zwiędłych liści. Przerośnięte ekipy sprzątaczy może nieco leniwie, ale jednak skutecznie dbają o to, żeby ulice miast utrzymywać w bardzo dobrym stanie.
Często też zdarzało się, że w miastach czuliśmy zapach świeżej farby - co jakiś czas fasady odnowionych domów są bowiem czyszczone i odświeżane. I nie jest to ewenement, bo w centrach miast wszystkie budynki naprawdę są odnowione, pomalowane na jasne kolory i czyste. I skala tego przedsięwzięcia robi wrażenie!

Trzeba tutaj jednak przyznać, że da się znaleźć także zaniedbane, smutne miejsca pamiętające zupełnie inne czasy i rządy sprzed wojny. I nie wiem czy smutniejszy jest widok tych ruin czy też socjalistycznej ich rewitalizacji.


Jak we wszystkich częściowo izolowanych krajach, tradycja trzyma się tu mocno. Cerkwie w święta są wypełnione, w Niedzielę Palmową masa ludzi wędruje po mieście z leszczynowymi witkami w ręce, a plakatów wychwalających sielskie, wiejskie, słowiańskie życie nie sposób zliczyć. Przy tym wszystkim tak prozaicznie i codziennie, sacrum się miesza z profanum - nieraz widzieliśmy jakąś dziarską, podstarzałą ochotniczkę maszerującą po cerkwi w podomce, trzymającą zakupy na bocznym ołtarzu i wydającą głośno rozkazy ekipie sprzątającej.

Sporo tu o dziwo turystów. Zwykle chodzi o turystów białoruskich, choć przy tak sprzyjających cenach transportu, trudno się temu dziwić. Mińsk z kolei był niemal oblężony przez przyjezdnych z Rosji, korzystających z długiego weekendu i korzystnych przepisów wizowych*. Widzieliśmy też masę białoruskich rowerzystów wyposażonych w doskonały rowerowy sprzęt, wygodnie pokonujących kilometry tego dość płaskiego kraju. Może, swoją drogą jest to kolejny pomysł na wycieczkę dla nas?

Aby jednak wyrównać ten słodki i sielski wizerunek kraju, jaki wyziera z tego wpisu przypomnę, że nie jest tam zawsze tak 'bezboleśnie'. Mimo, że raczej jest na ten temat cicho, to graffiti takie jak to ze zdjęcia przypominają, że często pozory mylą...





* Rosja i Białoruś tworzą Związek Białorusi i Rosji, dzięki czemu mają wspólną politykę wizową, a obywatele obu krajów mają ułatwione przekraczanie wzajemnych granic (mowa rzecz jasna o granicach w sensie dosłownym;)).
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
wiza do Białurusi
Wybierasz się tam? Będzie ci potrzebna wiza do Białurusi. W Geoblogu możesz ją zamówić z dostawą do domu! Zobacz cenę wizy do Białurusi, oferujemy najniższe stawki pośrednictwa w uzyskaniu wiz.
Zdjęcia (2)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (9)
DODAJ KOMENTARZ
tealover
tealover - 2013-08-21 08:34
Hm. Z jednej strony ciągnie mnie na wschód. Zawsze sobie myślę, że w Polsce było tak kilkadziesiąt lat temu, więc chciałabym tam pobyć.
Z drugiej gdy poznaję kolejnych Białorusinów, odrzuca mnie ten kraj. Nie wiem, jak to pogodzić... chyba na razie pozostanę przy planach na Ukrainę ;)
 
marianka
marianka - 2013-08-21 08:39
Powiem Ci szczerze, że byłam szalenie zaskoczona, ale Białoruś wydaje się być znacznie bardziej 'europejska' i bogata niż Ukraina. Ale fakt, jak chodzi o wschód chyba lepiej rzeczywiście zacząć od Ukrainy. Jest cudowna!
 
tealover
tealover - 2013-08-21 09:42
Chodzi mi bardziej o mentalność spotkanych ludzi... nie zachęca mnie do przyjazdu tam.

A zdjęcia jedzenia wrzuciłam z myślą o Tobie :D
Dobrego dnia! :)
 
marianka
marianka - 2013-08-21 09:59
Ludzie spotkani na Białorusi byli jednakowo mili i gościnni jak ci, których poznaliśmy na Ukrainie. Naprawdę, tak samo często spotykaliśmy się z dużą uprzejmością i uśmiechem na Białorusi jak i Ukrainie. Więc jak o to chodzi, to Białoruś też polecam;)

Jestem już po śniadaniu, więc chyba jedzeniowe zdjęcia obejrzę jeszcze raz:D
 
BoRa
BoRa - 2013-08-21 22:05
:-)
 
mirka66
mirka66 - 2013-08-23 21:24
Kiedys tam pojade.Ale na przyszly rok mam juz plan.:)
 
marianka
marianka - 2013-08-23 23:58
Jaki;)?
 
geminus
geminus - 2013-08-31 23:27
Serdeczne dzieki za pamiec. Moj dziadek zawsze wspominal Baranowicze z lezka w oku. Tam mial swoj dom z ktorego wywalili go ruscy po wojnie i tam spedzil najlepsze lata swojego zycia. Uwielbialem barwne opowiesci o tamtych stronach i zaluje ze On juz nie zyje bo byl nie tylko moim dziadkiem ale tez przyjacielem. Do Baranowicz wybiore sie napewno chociazby po to zeby zobaczyc dom dziadkow. Wpaniale piszesz i jestem Twoim wiernym czytelnikiem. Szkoda ze mialas tak malo czsu na Baranowicze bo moglabys zrobic wiecej pieknych fotografii. Pozdrawiam i trzymam kciuki.
 
marianka
marianka - 2013-09-01 19:32
Geminus, dziękuję bardzo - to bardzo miłe słowa!

Żałuję, że nie wiedziałam wcześniej o tym, że Baranowicze to tak ważne dla Ciebie miasto, bo z pewnością spędziłabym w nim więcej czasu. Ale myślę, że na Białoruś jeszcze wrócę - to zdecydowanie kraj wart odkrycia.
No i zazdroszczę bardzo Dziadka-przyjaciela!
 
 
marianka
Marianka
zwiedziła 27.5% świata (55 państw)
Zasoby: 488 wpisów488 2606 komentarzy2606 7817 zdjęć7817 9 plików multimedialnych9