Geoblog.pl    marianka    Podróże    W Krainie Dobrych Ludzi - Białoruś i Wileńszczyzna    O tym jak odkryliśmy żyłę złota
Zwiń mapę
2013
30
kwi

O tym jak odkryliśmy żyłę złota

 
Białoruś
Białoruś, Homel
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 718 km
 
Z tym Homelem to trochę był eksperyment.
Bo chociaż podchodzę do takich miejsc z rezerwą, to do przyjazdu tutaj dałam się przekonać Rafałowi, entuzjaście miejsc o klimatach radzieckich. I muszę przyznać, że tym razem eksperyment był nader udany!

Ale po kolei.
Wszystkich miłośników tanich podróży na wschód zaskoczy pewnie fakt, że Białoruś do wyjątkowo tanich krajów nie należy. Tutejsze ceny, niezbyt różniące się od polskich, w połączeniu z niskimi zarobkami miejscowych, momentalnie nasuwały nam na myśl pytania, podobne do tych, które zadają nam, Polakom, przybysze z państw zachodnich: Jak Wy to robicie?!
I choć samo to, w jakim sposób Białorusini potrafią utrzymać swój standard życia stanowiło dla nas zagadkę aż do końca wyjazdu, uporaliśmy się za to z pytaniem drugim - jak tanio podróżować po tym kraju?

Naszym głównym problemem okazało się to, że białoruska baza noclegowa jest fatalna.
Hosteli brak zupełnie, gospodarstwa agroturystyczne są z dala od miast, a jedyne na co można liczyć w centrum to hotele, których świetność minęła jeszcze w czasach ZSRR. Za to ich cena zwykle plasuje się na porządnej półce hotelowej. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że stosunek jakości do ceny jest absurdalny!

A więc jedyne to, co jest na Białorusi tanie to transport, zwłaszcza kolejowy (jak zresztą w większości krajów poradzieckich). Połączenie tych dwóch czynników - drogich noclegów i taniego transportu, szybko naprowadziło nas na idealne rozwiązanie. W dzień zwiedzaliśmy miasta, snuliśmy się po zaułkach, odwiedzaliśmy sąsiednie wioski, by wieczorem swoje kroki skierować w stronę dworca, wybrać nocny pociąg jadący w żółwim tempie na możliwie najdalszy koniec kraju i za grosze nabyć bilet. Piekąc dwie pieczenie na jednym ogniu (tani nocleg i przemieszczanie się bez straty czasu), przyjemnie i wygodnie spędzaliśmy noc (a warunki wcale nie były wiele gorsze niż te 'hotelowe'!). No a legendy i wyjątkowego klimatu panującego w poradzieckich pociągach chyba nie muszę nikomu reklamować.
Jednym słowem, gdy dzisiejszego dnia o poranku wysiadaliśmy na stacji 'Homel' czuliśmy się, jakbyśmy odkryli żyłę złota!

*

Do grodu nad rzeką Soż warto przyjechać nie tylko dlatego, że to drugie miasto kraju (a do tego kursuje doń wiele nocnych pociągów). Choć faktycznie brak tu urzekającej starówki, takiej jak w Grodnie czy monumentalnej historii jak w Brześciu, to Homel stanowi prawdziwe wrota do wschodniej części Białorusi, tej prawie nie-kresowej, bardziej zrusyfikowanej, mniej oswojonej i poznanej.

Miasto od razu stawia przybysza do pionu - plac Przydworcowy obudowany jest wielkimi gmaszyskami, zbudowanymi zgodnie z duchem pseudomajestatycznej socjalistycznej architektury. Wysokie ściany, grube portyki i toporne gzymsy budynków publicznego przeznaczenia mają potwierdzić, że jeśli estetyka, to tylko w służbie użyteczności i wyższych celów. Obrazu dopełnia kilka propagandowych plakatów (białoruskie rumiane chłopki i sianokosy!) i niedziałająca fontanna z motywem rozgwiazdy.

Wybieramy ulicę, która wygląda na najbardziej popularną, ulicę Lenina*. Szeroka, funkcjonalna aleja obudowana jest z dwóch stron monumentalnym ciągiem wysokich, zadbanych, pomarańczowych kamienic. Każda jest identyczna, ogromna, każda ma pięć pięter i szeroki wjazd na podwórze, gdzie można zostawić auto. Raz na czas mijamy też niewielkie figurki, zwykle obrazujące lud pracujący. Jeśli miało to ocieplić wizerunek miasta, to zadziałało.
(W drodze od dworca można wybrać także i ulicę Sowiecką o bardzo podobnym klimacie - socjalistyczne kamienice, kilka cudem uchowanych przedwojennych budyneczków i cyrk).

Prawidziwego ducha socjalizmu widać jednak dopiero na głównym placu miasta, placu Lenina (a jakże!). Olbrzymia, całkowicie wyasfaltowana przestrzeń, otoczona okropną zabudową robi wrażenie jakby została stworzona specjalnie z myślą o defiladach czołgów. Całość łagodzi nieco Teatr Dramatyczny z pseudogreckimi kolumnami na froncie.

Nie po to wszystko jednak tu przyszliśmy.
Wystarczy bowiem przejść na drugą stronę placu i zrobić jeden krok, aby znaleźć się w zupełnie innym świecie...
Nad wysokim brzegiem rzeki Soż uchowała się bowiem prawdziwa perełka - klasycystyczny, elegancki pałac ukryty w rozległym, zielonym parku. Jest to sporo ławek, zadbane klomby, wesołe wiewiórki i uśmiechnięci spacerowicze. Rześki i słoneczny poranek sprawia, że z przyjemnością siadamy na ławeczce i gapimy się na piękny, delikatnie żółty pałac. Jego historia związana jest ściśle z rosyjską arystokracją (najpierw Rumiancewowie, a potem Paskiewiczowie), która w czasach imperialnych obrała to miejsce za swoją siedzibę. I choć czasy sowieckie nie obeszły się z nim miejscem delikatnie (dziwne przebudowy, pożary, przenoszenie biblioteki) szczęśliwie dotrwał w całkiem dobrym stanie do dziś. Mieści się teraz co prawda tutaj muzeum z dość kuriozalnie dobraną kolekcją (od płócień z portretami Rokossowskiego po wizerunki rosyjskiej arystokracji i naczynia liturgiczne), ale miejsce naprawdę zachowało swój urok. Warto dodać, że przez pałacem przez długi czas stał pomnik Józefa Poniatowskiego, ten sam, który dziś można podziwiać na warszawskim Krakowskim Przedmieściu.

Pałac to nie jedyny obiekt, który zwraca uwagę w okolicy. Tuż pod granicą pałacowego parku przycupnął, jakby niepozorny, ale tętniący życiem (nawet we wtorek o 10 rano!) sobór św. św. Piotra i Pawła (widząc go, nie trudno zgadnąć dlaczego władze radzieckie postanowiły swego czasu urządzić tu planetarium). Po latach został przywrócony wiernym, który robią z niego nabożny użytek. Co chwilę ktoś tu wchodzi, wychodzi, przykrywa głowę chustą, ogląda sufit, zamienia dwa zdania z sąsiadem... pięknie i tak ludzko tutaj!
Jeśli jednak ktoś potrzebowałby naprawdę chwili zadumy, powinien obejść świątynię i na jej tyłach odkryć prawdziwą homelską perełkę - kaplicę grobową Paskiewiczów. Nie wiem jak udało jej się przetrwać burzliwe zawieruchy historii, szczęśliwie jednak możemy podziwiać dziś jej bogate zdobienia w prawidziwie rosyjskim (vel staroruskim) w stylu.

Przerywamy zachwyty i zadumę. Krok poza ogrodzenie parku i znów znajdujemy się w wyasfaltowanej, bezdusznej przestrzeni.
Ot, dwa homelskie światy.



* Na Białorusi trudno się zgubić w miastach - główny plac miejscowości nosi obowiązkowo imię wodza rewolucji, tak samo jak i główna ulica miasta. Chociaż tutaj czasem bywają wyjątki, bo w grę wchodzą także ulice Sowiecka, Socjalistyczna, Pierwszomajowa albo Komsomolska.

******************************************
Informacja praktyczne:
* 1 zł to ok. 2 000 BYR
* Nocny pociąg z Grodna do Homela - 49 250 BYR
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
wiza do Białurusi
Wybierasz się tam? Będzie ci potrzebna wiza do Białurusi. W Geoblogu możesz ją zamówić z dostawą do domu! Zobacz cenę wizy do Białurusi, oferujemy najniższe stawki pośrednictwa w uzyskaniu wiz.
Zdjęcia (17)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (6)
DODAJ KOMENTARZ
Mirka66
Mirka66 - 2013-07-12 11:06
Cudowne zdjecia.Wiewiorka rewelacyjna.
Ten komentarz bedzie moim ostatnim przed urlopem.W koncu nadszedl wymarzony odpoczynek.Odezwe sie po powrocie.:)
 
marianka
marianka - 2013-07-12 11:29
Mirko, trzymam kciuki za udany wyjazd! I czekam na relację - tamte rejony bardzo mnie kuszą!!
 
tealover
tealover - 2013-07-12 13:14
Ostatnio u nas w akademiku przez tydzien mieszkał wychudzony Białorusin i opowiadał, jak to w domu nie mają co jeść.
Ale na srebrny gruby łańcuch na ręce i na szyi miał pieniądze. Zaskakujący ten kraj ;)
 
lorien
lorien - 2013-07-13 05:50
Mery, ale musisz przyznać, że nic nie pobije naszej podróży pociągiem przez Ukrainę do Rumunii;)
 
zula
zula - 2013-07-13 15:19
...jak to dobrze ,że dzisiaj pada deszcz.
Przeczytałam opis po krainie na wschód od Polski . Interesujące miejsca i nie znane .
Pomysł ze złotem wspaniały i osobiście praktykowałam w ..."młodości"!.
Tak zwiedzałam Europę a potem USA.
pozdrawiam serdecznie.
 
BoRa
BoRa - 2013-07-14 19:01
Tak żyła złota przeznaczona jest dla młodych i silnych! Korzystaj, ile się da!.
 
 
marianka
Marianka
zwiedziła 29.5% świata (59 państw)
Zasoby: 532 wpisy532 2938 komentarzy2938 9087 zdjęć9087 9 plików multimedialnych9
 
Moje podróżewięcej
22.09.2017 - 24.09.2017
 
 
01.05.2017 - 01.05.2017