Geoblog.pl    marianka    Podróże    W krainie Maurów - Maroko, Algieria, Tunezja i kawałek Andaluzji    W świętym mieście
Zwiń mapę
2012
21
maj

W świętym mieście

 
Tunezja
Tunezja, Kairouan
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 3837 km
 
Ponieważ nie byłam religijna, czułam się tak obco w świecie mojej babki,
jakby to była pracownia jakiegoś zapadłego w mroki dziejów alchemika,
razem z jego lekami, wywarami, doktrynami, tajemnicami, zaklęciami
i który nie wiedział, że ziemia jest okrągła.
„L’oeil du jour”, Abdellatif Laâbi



Kairuan kiedyś.
Są trzy wieże i symbolizują trzy święte miasta.
Każde dziecko uczęszczające na lekcje do medresy (a nawet i te młodsze też) Ci to powie.
I wyliczy: Mekka, Medyna i Jerozolima.
I każde z tych dzieci marzy o pielgrzymce do tych miejsc, a ich opisy i mapy od dawna ma wyryte w głowie.
A co jeśli Arabia szczęśliwa i burzliwa Palestyna są za daleko?
Pobożni Tunezyjczycy mają jeszcze jedno wyjście - siedem pielgrzymek do Wielkiego Meczetu w Kairouanie, czwartego najświętszego miasta muzułmańskiego, pierwszego miasta w Afryce, które na trwałe opanował Islam.

A było to tak...
Wielki arabski wódz Okba Ibn Nafi (zwany także Sidi Okba) zatrzymał się w tym miejscu, aby dać odpoczynek swojej zwycięskiej armii.
Było rok 670-ty i arabska armia sukcesywnie nawracała mieczem Północną Afrykę. Nowa religia przyjmowana była mniej lub bardziej chętnie, ale i tak, pół północy kontynentu było już w muzułmańskich rękach.

Armia właśnie udawała się na zasłużony spoczynek, a wódz przemawiał jeszcze ostatni raz do strudzonych wojaków. Wszyscy wydawali się już zmęczeni, poza rumakiem Okby, który nerwowo kopał kopytami w ziemi i nie dawał się uspokoić. W końcu, gdy rozeźlony wódz zsiadł z konia, zobaczył, że ten wykopał przepiękny złoty kielich.
Sidi Okba natychmiast go poznał - to ten sam kielich, który w niewyjaśnionych okolicznościach zaginął nie tak dawno w meczecie w Mekce! Wydawało się to tak niesamowite, choć wcale nie była to ostatnia niezwykłość tego wieczoru! Bowiem gdy podziwiano kielich, tuż obok wodza i jego rumaka wytrysnęło nagle źródełko, które okazało się być połączone ze świętym źródłem Zamzam w mieście Proroka (nie pytajcie mnie proszę jak to sprawdzono;)).
Nikt nie miał wątpliwości, że Arabowie znaleźli się w miejscu niezwykłym i świętym. I jedyne co można zrobić, to założyć tu Święte Miasto, znane dziś jako Kairouan.

Złośliwe niedowiarki twierdzą, że legenda to tylko legenda i nic z tej opowieści nie jest prawdą, a o stworzeniu miasta zadecydowała konieczność założenia obozu wojskowego (stąd nazwa - 'miejsce postoju') w dogodnych strategicznie warunkach. Jest stąd bowiem 60 km do morza, dzięki czemu w razie ataku morskiego chrześcijan był czas na zorganizowanie obrony, a i wystarczająco daleko stąd od południa opanowanego przez wojowniczych Berberów.
No więc każdy może wybrać sobie własną wersję założenia tego miejsca, ale pewne jest jedno - już na początku VIII wieku mało które miasto w basenie Morza Śródziemnego mogło się równać z potężnym Kairouanem!


Symbolem tamtych złotych czasów jest najważniejsze i najświętsze miejsce w tym mieście - Wielki Meczet Sidi Okba z VII w., nazwany tak na cześć założyciela. I mimo, że był od tego czasu niszczony i odbudowywany kilkukrotnie, zachował do dziś swoją surową bryłę, 17 naw i 414 starorzymskich kolumn. Jeden z najpiękniejszych choć i najprostszych meczetów, jaki widziałam!
I choć medyna Kairuanu obfituje w niezwykłe meczety, których historie (o Meczecie Cyrulika-Fryzjera vel Mauzoleum Abou Zamaa el Belaoui, który był przyjacielem Mahometa i nosił przy sobie włosy z jego brody czy o kobietach, które przekraczając drzwi Meczetu Trzech Drzwi uzyskują błogosławieństwo i płodność) mogłyby zapełnić karty wielu przewodników, to przy tym jednym, jedynym, wszystkie stają się niepozornymi świątynkami.

Medyna miasta słynęła zawsze z konserwatyzmu. Słynne medresy o niebywale wysokim poziomie wypuszczały ze swoich murów doskonale wykształconych i ortodoksyjnych muzułmanów. Tutejsze przywiązanie do religii i tradycyjnego sposobu życia było wręcz przysłowiowe. Warto pamiętać o tym odwiedzając liczne tutejsze cudowne szkoły koraniczne czy zawije - grobowce wielkich autorytetów.

Wciąż działają tu także studnie, a najsłynniejsza z nich to Bir Barrouta, napędzana przez biednego wielbłąda, chodzącego w kieracie. Legenda mówi, że to w tym właśnie miejscu wytrysnęło święte źródło łączące się z tym w Mekce, a jego woda ma właściwości uzdrawiające. Jeśli nie wierzycie, to chociaż jej spróbujcie. Podobno sprawia, że nie dość, że wraca się do Kairuanu, to jeszcze bogatszym niż się jest obecnie!

Inne 'wodne' miejsce w Kairuanie to stare Baseny Aghlabidów, zaopatrujące miasto w wodę od IX w. System przemyślnych zbiorników, przechowujących i oczyszczających wodę, długie akwedukty i pawiloniki wypoczynkowe (niewiele niestety się z nich zachowało) stanowią najlepsze potwierdzenie niebywałych zdolności arabskich inżynierów z ich złotych czasów.
Cóż z tego, jeśli tak wielka ilość wody, zamiast przynieść miastu ulgę, stała się lęgowiskiem komarów i przyniosła mu śmierć w postaci malarii?


Kairuan dziś.
Nie tak łatwo mówić o Kairuanie dzisiejszym. To jedno z tych miast, które zatopione w swoich wspomnieniach, łagodnie poddaje się biegowi czasu. Ludzie może trochę bardziej zachowawczo się ubierają, łagodniej poruszają i zajmują się tkaniem przepięknych dywanów, tak samo jak przed laty. Ktoś sprzedaje na targu owoce, na które w Polsce będziemy musieli jeszcze trochę poczekać, ktoś inny wyrabia makroud, słodkie ciasteczka, których smak jest nie do odtworzenia poza tym miastem.
Czasem miastem wstrząśnie jakiś skandal, jak wtedy gdy wielki prezydent Bourguiba zaproponował zniesienie ramadanu. Konserwatywni i spokojni mieszkańcy w proteście wywołali poważne zamieszki, a mimo iż projekt nie został przeforsowany, to kochany w całym kraju Habib Bourguiba, nie mógł już liczyć na szacunek w Kairuanie.

Miasto przywitało nas bardzo ciepło.
Wylądowaliśmy w nim o pogańskiej 3 nad ranem i spędziliśmy resztę nocy śpiąc na dworcowych korytarzach. O poranku zjedliśmy śniadanie, które wydawało nam się wtedy najlepsze na świecie - kawał biszkoptu z serkiem intensywnym dżemem figowym popijane kawą, która wreszcie była bardziej kawowa niż mleczna. Nie muszę mówić jak bardzo pozytywnie nas to nastroiło.

Wszyscy spotykani tu ludzie byli niezwykle serdeczni. Od pracownika zawii, który z własnej woli oprowadzał nas po mieście (bo nudził się przed pracą i naprawdę, w co nie mogliśmy uwierzyć, nie chciał pieniędzy) po sprzedawcę ciasteczek, zamiataczy ulic i rozmodlonych bosych pątników w meczecie.
I nawet rozliczne śmietnikowe koty były tutaj jakby bardziej uduchowione!

Informator:
* Kurs walut: 1 dinar (DN) to ok. 2 zł.
* Na liście UNESCO: stare miasto ('Kairuan').
* W Wielkim Meczecie obowiązują stroje zakrywające odsłonięte części ciała (zwłaszcza u... mężczyzn!). Jeśli takiego nie mamy, można go bezpłatnie wypożyczyć w kasie biletowej.

Ceny:
* nocny autobus z Tozeur do Kairuanu - 16 DN.
* śniadanie: słodki biszkopt z serkiem i dżemem oraz kawa - 4 DN.
* łączony bilet wstępu do wszystkich zabytków Kairuanu - 9 DN.

Przydatne pojęcia:
* Sidi - muzułmański tytuł znaczący 'Pan' (trochę jak angielskie 'Mr.')
* Berberowie- rdzenna, koczownicza ludność Afryki Północnej i Sahary. Podbici przez Arabów przyjęli Islam, ale zachowali swoją odrębną kulturę, język, tradycję i wzornictwa.
* Medresa - szkoła poświęcona nauce Koranu i Islamu (dziś jest czymś w rodzaju naszych 'szkółek niedzielnych').
* Medyna - najstarsza część arabskich miast, zwykle z zachowaną średniowieczną architekturą, wąskimi, krętymi uliczkami i zaułkami, w których łatwo się pogubić.
* Ramadan - muzułmański religijny post trwający przez caly dziewiąty miesiąc islamskiego kalendarza. Religijni muzułmanie wtedy nie jedzą, nie piją ani nawet nie używają kosmetyków przez cały dzień aż do zmierzchu!
* Zawija - siedziba (świątynia, szkoła koraniczna, część mieszkalna) muzułmańskiego bractwa religijnego, powstała wokół grobu świętego męża.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (22)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (5)
DODAJ KOMENTARZ
mirka66
mirka66 - 2012-11-27 07:13
Piekne miejsce warte obejzenia.
Nie bylam w Tunezji.Ale dzieki Twoim opisom kiedys tam pojade.Pozdrawiam.:)))
 
marianka
marianka - 2012-11-27 08:15
Mirko, to będzie dla mnie największa nagroda!
 
ciesielka
ciesielka - 2012-11-27 08:19
Budzą się wspomnienia.
 
zula
zula - 2012-12-05 17:30
W tym mieście powstają najpiękniejsze dywany !
 
rav
rav - 2012-12-05 20:04
z niecierpliwością czekałem na relację z Kairuanu, bo Wielki Meczet jest na mojej liście marzeń.
Jak zawsze świetny opis i zdjęcia (moje ulubione to nr 7 i 12) :-)
Pierwsze zdjęcie natomiast całkiem dobrze pokazuje, jak mogła by wyglądać moja ewentualna wycieczka do Tunezji i mam tylko nadzieję, że uda się ją zrealizować w nieco młodszym wieku ;-)
 
 
marianka
Marianka
zwiedziła 32% świata (64 państwa)
Zasoby: 566 wpisów566 3182 komentarze3182 10373 zdjęcia10373 10 plików multimedialnych10
 
Moje podróżewięcej
13.04.2018 - 21.05.2018
 
 
26.02.2018 - 26.02.2018
 
 
12.01.2018 - 15.01.2018