Geoblog.pl    marianka    Podróże    W krainie Maurów - Maroko, Algieria, Tunezja i kawałek Andaluzji    Teraz w Marrakeszu, część 2.
Zwiń mapę
2012
27
kwi

Teraz w Marrakeszu, część 2.

 
Maroko
Maroko, Marrakech
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 5 km
 
Dom radowałby się, wiedząc, że weń wnijdzie człowiek,
Potem by całował miejsce, gdzie stanęła noga.
I oznajmiłby z radością w swojej niemej mowie:
„Witaj i bądź pozdrowiony w mych gościnnych progach!”
Księga tysiąca i jednej nocy



Marrakesz teraz: Amine.
Amine jest informatykiem i ma swoje mieszkanie, ale i tak woli mieszkać z rodzicami. Co prawda jego dziewczyna strasznie na to narzeka, ale z drugiej strony sama ciągle przekłada ślub. A Amine nie chce już czekać.
Tymczasem wiedzie całkiem wygodne życie - jego mama, chodząca w kolorowej chuście nawet po domu, przygotowuje kuskus na każdy piątkowy lunch, a co wieczór jej syn może liczyć na świetne grillowane mięso. Nie mówiąc już o ciasteczkach z kminkiem jedzonych na rozległym domowym tarasie.
Amine zarabia całkiem nieźle, dzięki czemu nie musi używać miejskich autobusów, których nie cierpi. Nie żeby coś z nimi było nie tak - po prostu nie przepada za ściskiem i czekaniem na przystanku. O wiele bardziej odpowiadają mu taksówki, chociaż ze zrozumieniem kiwa głową ze zrozumieniem dla losu przeciętnego turysty, który nieświadomy prawdziwych stawek płaci z reguły 5-6 razy więcej.
Mimo dobrej pracy, Amine'a nie stać na auto. To już spory luksus tutaj, dlatego przemieszcza się na motorze, który dumnie stoi zaraz przy wejściu do domu. Zresztą większość mieszkańców miasta też porusza się na jednośladach. Widać to zwłaszcza na ulicach starszej części miasta - królują tu skutery, rowery i motory. Do aromatów orientalnych przypraw i zapachu mięty sukcesywnie dodają smród spalin.

Amine pracuje w międzynarodowej korporacji, dlatego też nie miał problemu z przestawieniem się na europejski tydzień pracy z wolną sobotą i niedzielą. Co prawda, właśnie takie są dni oficjalnie wolne od pracy w Maroku, w praktyce jednak często piątek, muzułmański dzień święty, zamienia się z niedzielą. A wracając do pracy, to Amine bardzo nie lubi tego, że mimo, iż protektorat skończył się już dawno, to Francja wciąż trzyma łapę na marokańskiej gospodarce.
Ostatnie, nad czym boleje nasz bohater, to zmiany jakie zachodzą w mentalności Marokańczyków. Mimo tego, że zewsząd pięć razy dziennie dobiega śpiew muezzinów, a każdy do znudzenia powtarza 'Incha'Allah', to Amine twierdzi, że Maroko już od dawna nie jest krajem religijnym. Co raz mniej ludzi chodzi na modlitwę do meczetu, a przykazania religijne stały się po prostu tylko częścią tradycji. Gdy mówimy, że w Europie jest jeszcze gorzej, smuci się bardziej.

Cieszy się za to, gdy mówimy, że współczesny Marrakesz robi dobre wrażenie. Miasto wita jednym z najładniejszych lotnisk na świecie - Marrakesz Menara (z 'ażurowym' sufitem) czy pozwala odpocząć w licznych parkach powstałych w miejscu dawnych plantacji oliwek albo w 'Cyber Parku', pełnym zieleni i... darmowych stanowisk komputerowych z internetem!

Amine zachęca nas, żebyśmy w takim razie wybrali się do nowej części miasta, tej zbudowanej przez Francuzów w czasach protektoratu, tzw. Ville Nouvelle. Rzeczywiście, choć wciąż czuć tam klimat marokański i budynki, choć o innej architekturze, także utrzymane są w barwie różu, to jest to trochę inny Marrakesz. Dużo mniej tu chust na głowach kobiet, napisów w niezrozumiałym dla nas, arabskim alfabecie i prowizorycznych stoisk oferujących dosłownie wszystko. Znajdziemy za to butiki z europejskimi ubraniami, nieco droższe i mniej egzotyczne kawiarenki oraz supermarkety z francuskim jedzeniem.

W tej właśnie dzielnicy znajduje się też mała 'oaza' pośród zgiełku - ogród Majorelle. Powstał jako dzieło francuskiego artysty Jacques'a Majorelle w latach '20 ubiegłego wieku, w czasach, gdy rządy protektoratu kwitły w najlepsze. Majorelle był malarzem, ale jego dzieła są, słusznie czy nie, całkiem zapomniane. Wszystkie poza jednym, największym dziełem, które spokojnie zasługuje na miano majstersztyku, właśnie cudownego Ogrodu Majorelle.
Kompozycje kolorystyczne, bujna roślinność, endemiczne gatunki ptaków i zarośnięte nenufarami stawy tworzą magiczne połączenie. Każdy element wydaje się tu być przemyślany i idealnie dopasowany. Intensywne kolory, w tym najsłynniejszy, wymyślony tu 'bleu Majorelle' (niebieski Majorelle) niesamowicie kontrastowały z burzowym powietrzem. Gdyby nie to, że ogród jest niewielki, a turyści pojawiają się tłumnie, moglibyśmy stamtąd nie wychodzić.
Nic więc dziwnego, że zobaczywszy raz to miejsce, zapragnął je kupić sam Yves Saint-Laurent, francuski projektant mody. Kochał swój ogród tak bardzo, że po śmierci w 2008 jego prochy zostały rozrzucone właśnie tutaj. A licznym turystom o jego osobie przypomina skromny memoriał.

Jacques Majorelle ani Saint-Laurent nie są jedynymi Europejczykami związanymi z Marrakeszem. Mnóstwo ludzi, zwłaszcza z zamożnych części Europy kupuje sobie tu domy, o wiele tańsze w końcu niż w ich ojczyznach, i osiedla się na emeryturze. Nic dziwnego, klimat jest łagodniejszy, a owoce tańsze;)

Amine zna świetnie francuski i angielski. Ostatnio zafascynowany jest niemieckim, którego uczy się w wolnym czasie. Jesteśmy jego pierwszymi couch surferami (zainteresowanych odsyłam tu: COUCH SURFING), ale gościł wcześniej raz kolegę z Niemiec. Był zachwycony możliwością podszkolenia języka i planuje teraz wycieczkę. Raczej do Niemiec. Ale może zahaczy też o Polskę;)
Zarówno nasz gospodarz, jak i jego rodzina są ujmująco gościnni. Jemy wspólnie obiad i sycącą kolację przy dźwiękach telewizji (Amine nawet znalazł nam TV Polonia i był dość zdziwiony, gdy powiedzieliśmy, że właściwie to nie oglądamy i nie lubimy telewizji), dyskutujemy przy miętowej herbatce o marokańskich zwyczajach siedząc na tarasie na dachu, dopóki całkiem nie zmarzniemy. My, ludzie z północy, nie nasz marokański przyjaciel!

Informator:
* Kurs walut: 10 dirhamów (dh) to ok. 1 euro.
* Na liście UNESCO: medyna ('Medyna w Marrakeszu') i plac Jemaa el-Fna ('Przestrzeń kulturowa Placu Jemaa el-Fna')

Ceny:
* nocleg w tanim hostelu w medynie - 120 dh za dwójkę. Prysznice i toalety są wspólne, a okno malutkiego pokoiku wychodzi na wyłożony tradycyjnymi płytkami dziedziniec z fontanną.
* szklanka świeżo wyciskanego soku z pomarańczy na głównym placu - 4 dh.
* wstępy do państwowych muzeów - 10 dh.
* wstęp do Ogrodów Majorelle - 50 dh (za wstęp do małego Muzeum Sztuki Islamu trzeba dodatkowo zapłacić 25 dh).
* tadżin na głównym placu - od 30 dh.
* zestaw śniadaniowy na głównym placu - od 20 dh.
* herbata miętowa - od 7 dh.
* bilet autobusowy z lotniska do miasta - 30 dh (w dwie strony 50 dh).
* bilet na autobus miejski, kupowany u kierowcy - 3.5 dh.

Przydatne pojęcia:
* Muezin - mężczyzna obdarzony dobrym głosem (a i optymalnie, dobrym charakterem) wzywający pięć razy dziennie z minaretu śpiewem ludzi do modlitwy.
* Pora modlitwy - dla muzułmanów piątek jest dniem świętym i tego dnia między 13:30 - 15:00 (minimum) stara część miasta, zamieszkana przez konserwatywną ludność zamiera.
* Incha'Allah [czyt. 'inszalla'] - stwierdzenie oznaczające mniej więcej 'jak Bóg pozwoli', używane przez wszystkich i wszędzie. Może stanowić odpowiedź, oznaczać nadzieję albo być początkiem konwersacji.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (24)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (6)
DODAJ KOMENTARZ
BoRa
BoRa - 2012-06-13 21:52
Marianko! Wpisy doskonałe, a zdjęcia super - oddają atmosferę arabskich klimatów.
pozdrawiam BoRa
 
mirka66
mirka66 - 2012-06-14 09:17
Te zestawienia barw sa super.Piekne i ciekawe zarazem.:)
 
BPE
BPE - 2012-06-15 15:04
zainspirowałas mnie- te barwy sa cudowne :-)
 
zula
zula - 2012-06-20 11:40
Każdy kolejny rozdział jest wspaniałą lekturą . Cytaty z książki, opisy spotkania z ciekawymi ludźmi i fantastyczne zdjęcia - brawo !
 
mamaMa
mamaMa - 2012-08-01 14:20
Sycąco...a lotnisko zdumiewające.
 
rugala
rugala - 2012-11-25 13:15
Ciekawie zaprezentowana sylwetka Amina. Cóż, chyba wyobrażenie o współczesnym Maroku można wzorować na jego opinii - wszak Amin znaczy "godny zaufania"...

Uroczo mają tam z tymi żywymi kolorami. Wrażenie pogłębia się jeszcze bardziej, gdy mamy za oknem listopad :P Znak stopu jest świetny!
 
 
marianka
Marianka
zwiedziła 22.5% świata (45 państw)
Zasoby: 367 wpisów367 1636 komentarzy1636 4186 zdjęć4186 2 pliki multimedialne2
 
Moje podróżewięcej
20.06.2014 - 22.06.2014
 
 
05.04.2014 - 05.04.2014
 
 
28.12.2013 - 10.01.2014