Geoblog.pl    marianka    Podróże    W krainie Maurów - Maroko, Algieria, Tunezja i kawałek Andaluzji    Kiedyś w Marrakeszu, część 1.
Zwiń mapę
2012
26
kwi

Kiedyś w Marrakeszu, część 1.

 
Maroko
Maroko, Marrakech
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 2 km
 
Gdzież są ci, co zaludniali przed latami ziemie całe
Sind i Hind, tak srodzy wielce, z mocy dumni, pełni sławy?
Ci, co Zandżów i Etiopów podbić mogli na swą chwałę,
W Nubii bunty wszelkie zgnietli – wyczyn to był wielce krwawy ?
Nie oczekuj, że się dowiesz, co w ich grobach tu się mieści,
Bo nie spotkasz ludzi, co by mogli przynieść od nich wieści.
Bowiem ich dosięgły losu nieszczęsnego złe wyroki,
Nie ustrzegli się, choć zamek był warowny i wysoki.
Księga tysiąca i jednej nocy



Marrakesz kiedyś: Abd al-Mumin ibn Ali.
Kiedy almohadzki kalif, Abd al-Mumin oblegał Marrakesz już dziesiąty miesiąc, przysiągł miastu rzeź po zdobyciu. I słowa dotrzymał.
Przez miasto przepłynęło tyle krwi, iż mówi się, że różowe domy z czerwonymi dachami w medynie właśnie stąd wzięły swój kolor.
Zburzono też wszystkie budynki, które mogły przypominać o panujących tu wcześniej Almorawidach, berberyjskich władcach pustyni. Liczne palmy daktylowe (nie przyjęły się dobrze w tym klimacie, ale miały przypominać sułtanom o tym skąd tu przybyli) zamieniono na drzewka pomarańczowe, z których miasto słynie do dziś, a kamienie ze zburzonych pałaców służyły do budowy nowych rezydencji nowych panów.
Był rok 1147 i Marrakesz wkraczał w nową erę - rozkwitu i dobrobytu po rządzami surowych Almohadów.

Ta potężna dynastia, wywodząca się z konserwatywnego ruchu religijnego, dopilnowała, aby stanął tu szybko jeden z najpiękniejszych meczetów w całym olbrzymim kraju (ich włości obejmowały sporą część dzisiejszego Maghrebu) - monumentalna Kutubijja (meczet Al-Kutubijjin czyli 'księgarzy'). Świątynia powstawała na ruinach wcześniejszego meczetu Almorawidów, ale nie przetrwała długo, bowiem omyłkowo została źle zorientowana w stosunku do Mekki. Szybko zniszczono ślady tego bluźnierstwa i tuż obok postawiono meczet, który oglądać można do dziś (chociaż jako niewierni nie mamy wstępu do środka).
Nad każdym punktem starego miasta góruje wysoki minaret, będący idealnym przykładem sztuki dawnego Maroka, gdy taka budowla musiała mieć proporcje 1:5. Dzięki temu robi olbrzymie wrażenie, które zwiększa także niewielka szubienica na szczycie. Nie drżyjcie jednak niewierni, służyła ona jedynie do wywieszania flagi w odpowiednim kolorze (niebieskim lub zielonym) na czas modlitwy.
Meczet otaczają zadbane i zielone nawet w skwarze ogrody Kutubijja, z których widać mauzoleum Yusufa ibn Taszfina (założyciela miasta), którego nowi władcy nie odważają się zniszczyć.

Niszczą za to wszystkie dawne pałace i budują nowe. I przebudowywują, gdy kapryśnym żonom wielkich kalifów znów się coś nie podoba.
W późniejszych latach, bo w 1578 roku postawiono wreszcie rezydencję taką, która zadowoliła te najbardziej rozpuszczone królowe. Pałac El-Badi był podobno najwspanialszą budowlą świata. Zbytkowne przedmioty zakupione dzięki strasznemu okupowi zapłaconemu za portugalskich jeńców wojennych, kapiące złoto, zdobyte podczas podboju Sudanu, sztuczne baseny, snycerskie arcydzieła... nikt nie mógł podważyć potęgi wielkiego Ahmeda el Mansura.
Nikt, poza późniejszym, XVII-wiecznym władcą Maroka, ekscentrycznym Mulajem Ismailem. Zapamiętajcie to imię, bowiem pojawi się ono jeszcze w naszej podróży. Sułtan ten nakazał zburzyć pałac, a jego cuda przewieźć do swojej nowej stolicy, Meknesu. Z najwspanialszej rezydencji Maghrebu nie pozostało więc wiele więcej niż ogromne mury upstrzone sporymi bocianimi gniazdami...

Kolejni władcy podchodzili do miasta z mniejszą lub większą miłością, wciąż jednak miłośnicy zbytku i pięknych ornamentów mogą znaleźć tu coś dla siebie. Wezyr Bou Ahmed, kochający luksus, postawił na południowym krańcu medyny pałac El-Bahia. Skromne wejście i arkadowy dziedziniec prowadzą do ornamentowych, drewnianych stropów, kunsztownych kominków, drobnych kafelków i ażurowych przepierzeń osłaniających soczyste ogrody z fontannami i klombami.
Również i młodszy brat wezyra charakteryzuje się podobną fantazją - jego nieco skromniejsza rezydencja to pałac Dar Si Saïd. Zagubiony w labiryncie uliczek i tuneli, skryty za niepozorną fasadą dom to najlepszy przykład tego, jak mieszkali najzamożniejsi.

Aby przekonać się jak kończyli, przejść trzeba do grobowców Saadytów (Tombeaux Saadiens).
Przez lata chowano tu największych władców tych ziem i członków ich rodzin. Wąziutkie wejście poprowadzone gdzieś za murami meczetu kasby (Mosquée de la Kasbah) pozwala niewiernym (którzy przez lata nie mieli tu wstępu - poprzednie wejście wiodło przez meczet) ujrzeć, że przepych nie kończy się wraz ze śmiercią. I tylko białe, marmurowe nagrobki schowane w cieniu grobowych pawilonów albo skąpane w słońcu i zagubione wśród róż, zachowują prostą skromność.

Nie można też zapomnieć o pałacu królewskim z prawdziwego zdarzenia (Dar el-Makhzen lub po francusku Palais Royal). Miał on przypominać Wersal, choć tego to nikt z nas nie oceni, bowiem jako jedna z wciąż działających rezydencji marokańskiego króla, zamknięty jest przed pospólstwem. Na pocieszenie - w niektóre piątki i soboty otwierane dla ludu są piękne i rozległe królewskie ogrody Agdal.

Wróćmy jednak do czasów przełomu.
Marrakesz szybko podnosi się z wojennych zniszczeń - stolica potężnego państwa odżywa. Jak grzyby po deszczu wyrastają drobne warsztaty rzemieślnicze, garbarnie i księgarnie okalające główny meczet Kutubijja. Wąskie uliczki kasby i medyny zapełniają się sprzedawcami, znużonymi podróżą kupcami i przybyszami z dalekich stron.
Żydowska dzielnica Mellah okalająca synagogę Lazama, jedną z 29 bożnic (do dziś przetrwały 3) pełna jest handlarzy cieszących się królewską protekcją i krętych uliczek (ze zrujnowanymi dziś domami). Niech uważa ten, kto wchodzi tu na własną rękę, bowiem czeka go do przejścia prawdziwy labirynt!
Największa w Maghrebie medresa Ben Youssef zostaje odrestaurowana po zniszczeniach wojennych i znów kształci wybitnych znawców prawa koranicznego, a w pobliskim Bocianim Szpitalu leczy się te chore ptaki, otaczane niemal boską czcią w Maroku.

Wielki plac Jamaa el-Fna pełni rolę miejsca egzekucji. Kto bowiem próbuje dostać się do miasta po zmroku, gdy potężne bramy miejskie (takie jak najładniejsza Bab Agnaou) są już zamknięte, traktowany jest jak intruz i wróg, a po złapaniu, zostaje stracony następnego dnia.
Nie jest to na szczęście jedyna funkcja olbrzymiego placu w sercu miasta. Choć nie jest porywający w swoim braku stylu i otoczony nienajciekawszą zabudową, nie bez przyczyny szybko staje się najbardziej znanym miejscem Marrakeszu. Zwłaszcza wieczorem przestrzeń placu, otaczających go suków (targowisk) i uliczek medyny ożywa w fascynujący sposób. Nawet ci, którzy przeleżeli bezczynnie cały parny dzień w cieniu, teraz zaczynają prowadzić interesy.
Otwierają się proste jadłodajnie i knajpki położone wprost pod gołym niebem, strumieniami leje się miętowa herbatka i czarna kawa, kilogramy pomarańczy zamienia się w świeży sok. Na ulice wylegają wszędobylskie koty i tłumy mieszkańców pomieszanych z przybyszami z dalekich stron i naciągającymi ich żebrakami. Kobiety poprawiają chusty, mężczyźni kaptury swoich długich szat. Ktoś zaklina węże, inny tresuje małpy, a swoje występy rozpoczynają wędrowni kuglarze i artyści.
Rzemieślnicy pracują prosto na ulicy, sprzedawcy mięsa właśnie ubijają kurę, a stary piekarz wypieka pyszne placki. Berberowie rozkładają dywany na sprzedaż, kobiety malują tajemnicze wzory henną na rękach i nogach, a weseli grajkowie i komedianci zabawiają gawedź i skupionych pucybutów. Stragany z aromatycznymi, kolorowymi przyprawami, kiszonymi oliwkami i cytrynami oraz żelaznymi lampionami przyprawiają o zawrót głowy.

Pozwalamy oczarować się reklamom wykrzykiwanym przez głośnych handlarzy... i upojeni marrakeszkeńską magią już sami nie wiemy czy jesteśmy w Maroku dwudziestego pierwszego czy dwunastego wieku!


************************************************************

Informator:
* Kurs walut: 10 dirhamów (dh) to ok. 1 euro.
* Na liście UNESCO: medyna ('Medyna w Marrakeszu') i plac Jemaa el-Fna ('Przestrzeń kulturowa Placu Jemaa el-Fna')

Ceny:
* nocleg w tanim hostelu w medynie - 120 dh za dwójkę. Prysznice i toalety są wspólne, a okno malutkiego pokoiku wychodzi na wyłożony tradycyjnymi płytkami dziedziniec z fontanną.
* szklanka świeżo wyciskanego soku z pomarańczy na głównym placu - 4 dh.
* wstępy do państwowych muzeów - 10 dh.
* wstęp do Ogrodów Majorelle - 50 dh (za wstęp do małego Muzeum Sztuki Islamu trzeba dodatkowo zapłacić 25 dh).
* tadżin na głównym placu - od 30 dh.
* zestaw śniadaniowy na głównym placu - od 20 dh.
* herbata miętowa - od 7 dh.
* bilet autobusowy z lotniska do miasta - 30 dh (w dwie strony 50 dh).
* bilet na autobus miejski, kupowany u kierowcy - 3.5 dh.

Przydatne pojęcia:
* Medyna - najstarsza część arabskich miast, zwykle z zachowaną średniowieczną architekturą, wąskimi, krętymi uliczkami i zaułkami, w których łatwo się pogubić.
* Kasba - dawna ufortyfikowana część miasta albo forteca, dziś zwykle dzielnica podobna do medyny.
* Muezin - mężczyzna obdarzony dobrym głosem (a i optymalnie, dobrym charakterem) wzywający pięć razy dziennie z minaretu śpiewem ludzi do modlitwy.
* Medresa - szkoła poświęcona nauce Koranu i Islamu (dziś jest czymś w rodzaju naszych 'szkółek niedzielnych').
* Pora modlitwy - dla muzułmanów piątek jest dniem świętym i tego dnia między 13:30 - 15:00 (minimum) stara część miasta, zamieszkana przez konserwatywną ludność zamiera.
* Suk - targ, bazar położony w wąskich uliczkach, często z krytym dachem.
* Riad - dawny zajazd w mieście, gdzie podróżni mogli zjeść i znaleźć nocleg.
* Kubba - grobowiec muzułmański, w kształcie mauzoleum z kopułą.
* Berberowie - rdzenna, koczownicza ludność Afryki Północnej i Sahary. Podbici przez Arabów przyjęli Islam, ale zachowali swoją odrębną kulturę, język, tradycję i wzornictwa. Ostatnio berberyjski stał się urzędowym językiem Maroka.
* Almorawidzi - berberyjski ruch religijny, którego członkowie nawracali ogniem i mieczem na Islam, później przekształcony w berberyjską dynastię (XI wiek).
* Almohadzi - dynastia marokańska również wywodząca się z konserwatywnego ruchu religijnego, który kładł nacisk na doktrynę jedności Boga-Allaha.
* Saadyci - XVI-wieczna dynastia marokańska pokonana przez Alawitów, którzy panują w tym kraju do dziś.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (65)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (10)
DODAJ KOMENTARZ
rav
rav - 2012-06-13 15:36
wiedziałem, że warto czekać na ten opis!
zdjęcia są cudowne. moje ulubione to wszystkie z ceramiką :-)
 
marianka
marianka - 2012-06-13 15:41
Rav, czekaj, jeszcze nie skończyłam ich dodawać;)
 
rav
rav - 2012-06-13 15:43
nie mam słów, wszystkie są fantastyczne :-)
to będzie najlepszy blog tego roku!!!
 
marianka
marianka - 2012-06-13 16:02
A w ogóle to zapraszam na geobloga mojego cudownego towarzysza podróży, który postanowił pisać tylko o tym co lubi, czyli o tym co jedliśmy!:) http://cokotzjadl.geoblog.pl
 
zula
zula - 2012-06-13 16:57
Cieszę się ,że dowiem się wiele o Maroko - zaczynam wędrówkę .
Zdjęcia fantastyczne ! ... wieczorne i nocne , owocowe ... z kotem i lampami w odbiciu lustra . Piękne okna a najpiękniejsze z bocianami !!!.

U "kota smakosza" oczywiście już byłam , pozdrawiam serdecznie
 
mirka66
mirka66 - 2012-06-14 09:09
WRESZCIE sie doczekalam !!! Piekne zdjecia,nie mowiac juz o opisie.
Cuda i cudenka.Juz nie moge doczekac sie swojego wyjazdu.:))))))))))))))))))
 
BPE
BPE - 2012-06-15 14:59
aż pachnie z tych zdjęć....uwielbiam te klimaty :-))
 
mamaMa
mamaMa - 2012-08-01 14:15
ORGIA....kolorów i...informacji!
Aż chce się żyć!
 
paniczewpodrozy
paniczewpodrozy - 2012-09-03 21:28
Marianko zaczarowałaś nas tym opisem, znowu jesteśmy w Marrakeszu :)
 
rugala
rugala - 2012-11-25 12:51
"szklanka świeżo wyciskanego soku z pomarańczy na głównym placu - 4 dh" i "herbata miętowa - od 7 dh" - piłbym i pił do granic możliwości...

Świetne zdjęcia z grobowców Saadytów!
 
 
marianka
Marianka
zwiedziła 32% świata (64 państwa)
Zasoby: 569 wpisów569 3206 komentarzy3206 10481 zdjęć10481 10 plików multimedialnych10
 
Moje podróżewięcej
13.04.2018 - 26.05.2018
 
 
26.02.2018 - 26.02.2018
 
 
12.01.2018 - 15.01.2018